Spacer z Psijacielem

Jak już wcześniej pisałam, oprócz Pszczółki i dwóch starszych dzieci: M. i Z., mamy również The Great B. – biało-czarnego czworonoga, niepodzielnie należącego do Z. Możecie się pewnie domyślić, że jak maleństwo miało przyjść na świat, to trochę się obawialiśmy pierwszego spotkania. Na szczęście niepotrzebnie. O przygotowaniach do konfrontacji dziecko – pies i ciekawych trickach, które warto znać, możecie przeczytać na blogu mojej najstarszej latorośli: http://bthegreat.pl/2018/03/24/noworodek-i-pies/.
Natomiast ja napiszę o codziennych, wydawać by się mogło – trywialnych sprawach, które jednak potrafią zaważyć tak na bezpieczeństwie dziecka i czworonoga, jak i dobrostanie psychicznym rodzica (opiekuna psa). A że zachody.pl to co do zasady blog podróżniczy, wezmę się za…

Wspólne spacery

Pole Mokotowskie… tak blisko, tak pięknie 🙂

Z chwilą pojawienia się Pszczółki ustaliliśmy, że psem zajmuje się Z. i Pan Mąż. The Great B. ma na szczęście dobre nawyki, przyzwyczajony jest do siedzenia w domu nawet 8-10 godzin bez spaceru. I tak to funkcjonowało… do momentu, gdy okazało się, że jednak CZASEM muszę z nim wyjść… Bo delegacja zagraniczna, bo wycieczka szkolna czy zajęcia dodatkowe. No dobra, ale jak tu u licha ogarnąć w pojedynkę 1/2/3-miesięczne dziecko i psiaka o temperamencie Wikinga? (Czytaj: dla swoich do rany przyłóż, dla obcych – no cóż, nie przez przypadek Wikingowie zawojowali kiedyś niemal całą północną Europę…)
Początkowo próbowałam z wózkiem. A mamy nie byle jaki: ogromny, ciężki, ale za to w pełni amortyzowany Bebecar, na pompowanych, nieskrętnych kołach. Kupiliśmy używany oczywiście, dzięki czemu nie żal „dynamicznie” go sprowadzać (żeby nie powiedzieć: zrzucać) po naszych 4 schodkach. W terenie – czyli centrum Warszawy, gdzie na każdym rogu czyhają nierówne płyty chodnikowe i wysokie krawężniki – sprawuje się idealnie! No ale konia z rzędem temu, kto będzie w stanie jedną ręką prowadzić taką „landarę” (tym uroczym określeniem poczęstował mnie pewien pan, który pomógł mi któregoś dnia wnieść wózek po schodach), a drugą – psa Wikinga…
Raz drugi się spociłam, ale za którymś razem, gdy mało nie wykręciłam sobie rąk (wózek jechał w jedną, a B. akurat koniecznie musiał w drugą stronę), powiedziałam dość.
I tu z pomocą przyszła chusta. I szelki. I wynalazek zwany halterem. Tak więc: Pszczółka do chusty, pies w szelki – tak się o wiele mniej wyrywa, a ja nie mam wrażenia, że ciągnąc smycz go podduszam. A o co chodzi z halterkiem? To taki mały wynalazek, jakby paskowy, miękki kaganiec, który w momencie podpięcia smyczy do kółka pod pyskiem psa powoduje, że ma się nad nim pełną kontrolę. Przydatne zwłaszcza wtedy, gdy trzeba się minąć z innym psem, oczywiście równie temperamentnym, jak nasz. A zaręczam, że zdarzy się to zawsze na najwęższym odcinku chodnika przy ruchliwej ulicy, gdzie akurat zaparkowany samochód zmniejszył przejście do szerokości 0,5-1 metra…

Mój Ukochany Parkowy Jaśmin 🙂

Uff, jak gorąco!

Kłopot z chustą jest jednak taki, że gdy temperatura przekracza 25 stopni, to zarówno kangur jak i maleństwo zaczynają się bardzo grzać. I pocić. Więc nie bardzo mogę pójść na godzinny spacer z Pszczółką w chuście i psem. Chyba że… zrobię sobie przerwę! Na szczęście mieszkamy blisko Pola Mokotowskiego – jednego z najpiękniejszych warszawskich parków, gdzie sporo jest wysokich drzew i stojących w cieniu ławeczek. Do parku jest jakieś 15 minut, akurat tyle, żeby Tobołek w tobołku słodko zasnął (a dziecko w chuście śpi bardzo chętnie 🙂 ), więc z psem w jednym ręku idę do z góry upatrzonej ławeczki, przywiązuję B., delikatnie rozwijam chustę – tak, aby powstało gniazdko – i kładę na niej Pszczółkę. Przykrywam tetrą, którą zawsze zabieram ze sobą w małym plecaczki, wraz z wodą, pieluszką i chusteczkami. I rozkoszuję się chwilą wolnego czasu w pięknych okolicznościach przyrody 🙂

Oczywiście takiego Tobołka nie wolno ani na chwilę zostawić samego!

No to nie wiem jak Wy, ale ja uciekam na spacer 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *