Tobołek w przyczepce vol. 3

Na pierwszą przejażdżkę nową karocą Qeridoo Kidgoo 1 wybraliśmy okolice domu, czyli Stary Mokotów. Szerokie chodniki, sporo ścieżek rowerowych, parki… idealne miejsce na niedługą i mało męczącą wycieczkę. Ponieważ w warunkach miejskich przyczepka sprawdziła się doskonale, już kilka dni później mieliśmy okazję przetestować ją nad morzem. A potem na wsi. I jeszcze na na Mazurach. Poniżej kilka słów podsumowania naszych wojaży…

Obrzędy wstępne

Ponieważ Pszczółka w przyczepce podróżuje w foteliku samochodowym MaxiCosi (patrz Tobołek w przyczepce vol. 2), to sytuacja jest analogiczna, jak w przypadku podróży autem: dziecię musi spać, inaczej będzie wrzask. Toteż nasz system polega na tym, żeby najpierw ubujać Pszczółkę, a dopiero porem wpiąć ją wraz z fotelikiem do karocy.

Pierwsza przejażdżka ze śpiącą Pszczółką 😉

Pozycja

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to pozycja dziecka w foteliku, która jest zupełnie inna, niż w aucie. W przyczepce maleństwo podróżuje praktycznie w pozycji leżącej, takie ustawienie wymuszają adaptery. Dopóki Pszczółka śpi, jest to dla niej bardzo wygodne. Rekordowo udało nam się trzymać ją śpiącą przez dwie godziny! Jednak jak się obudzi, szybko trzeba ją wyjąć, bo na trzeźwo nasza podróżniczka zdecydowanie woli pozycję półsiedzącą. A już najlepiej na rękach u mamy lub taty…

Zacienienie

Przyczepka Qeridoo Kidgoo1 wyposażona jest w osłonę przeciwsłoneczną, która umiejscowiona jest miedzy moskitierą a folią przeciwdeszczową. Wkładka po obu stronach ma kilka rzepów, dzięki czemu można dość swobodnie regulować zacienienie, które jest niezbędne przy ustawieniu fotelika w pozycji leżącej. Trzeba jednak pamietać o tym, żeby pozostawić możliwość swobodnego przepływu powietrza – dlatego w wersji z fotelikiem jeszcze nigdy nie rozciągnęliśmy zacienienia do samego dołu.

Amortyzacja

Już po pierwszych metrach i nierównościach widać, że komfort jazdy jest dużo lepszy, niż w Croozerze. Model 2018 posiada amortyzatory płytkowe oraz sprężynowo-powietrzne i trzeba powiedzieć, że dużo płynniej pokonuje nierówności i przeszkody terenowe. Nawet na większych wybojach nie ma wrażenia, że głowa dziecku „odskakuje” – a takie nieprzyjemne uczucie towarzyszyło nam, gdy testowaliśmy jazdę w hamaczku Croozera.

Karoca nad morzem…

Jazda terenowa

Chociaż nie byliśmy specjalnie przekonani co do komfortu jazdy z przyczepką w terenie, postanowiliśmy jednak przetestować Qeridoo w trudniejszych warunkach. A właściwie nie bardzo mieliśmy inny wybór, ponieważ nad morzem miejsce naszego noclegu oddalone było od ulicy jakieś 600 metrów jazdy nieutwardzoną, wyboistą, polną drogą. Pierwszego dnia drżałam trochę o Pszczółkę i jej doznania, jednak okazało się, że nawet głębokie, piaszczyste koleiny nie zakłóciły jej snu. Kilka dni później testowaliśmy przyczepkę w jeszcze bardziej ekstremalnych warunkach, podczas wycieczki ze Stegny do Kątów Rybackich, jadąc po leśnej, pełnej piachu, korzeni i szyszek drodze. I dziecina spała jak zaklęta 🙂 Trzeba oczywiście pamiętać o tym, żeby zaciągnięta była przynajmniej moskitiera, aby chronić małego podróżnika przed kamieniami i drobnymi fragmentami ściółki, które mogą wystrzelić spod kół roweru.

Przyczepka w wersji spacerowej

W tej wersji testowaliśmy karocę na wsi, jak chcieliśmy wybrać się na rodzinną przechadzkę. Trzeba powiedzieć, że system zmiany funkcji z rowerowej na spacerową jest dość prosty i intuicyjny i nawet takie techniczne beztalencie jak ja dało sobie radę 🙂 Wystarczy odpiąć dyszel, wpiąć kółko typu „buggy” (nieoceniona funkcja „click and go”), przymocować rączkę i gotowe! Przyczepka prowadzi się bardzo płynnie, skrętne przednie kółko ułatwia manewrowanie, słowem: sama przyjemność 🙂

Na spacerze 🙂

Ale…

Żeby nie było zbyt różowo: w porównaniu do Croozera przyczepka składa się nieco bardziej „topornie”, zajmuje też więcej miejsca w bagażniku. Jest też kilka uchybień wykończeniowych: troczki przytrzymujące zwiniętą folię przeciwdeszczową są słabe, mi udało się jeden wyrwać już przy pierwszym użyciu. Mam też spore zastrzeżenia do hamulca postojowego – nie zawsze „zaskakuje”, a zdarzyło się, że przy zapięciu go na pochyłej drodze przez dłuższy czas nie mogłam go odblokować. Ta usterka jednak szybko została wyjaśniona: dostaliśmy wiadomość ze sklepu, że wkradła się pewna wada konstrukcyjna hamulca, w związku z czym przesłali jeszcze jeden zestaw do prawidłowego jego montażu. Prawdę mówiąc jeszcze tego nie zrobiliśmy… ale na pewno zamelduję, jaki będzie efekt 😉

Podsumowując…

Qeridoo Kidgoo 1 na pewno ma trochę niedociągnięć, jednak z punktu widzenia komfortu dziecka czy ogólnego użytkowania – nie zamieniłabym tej przyczepki na żaden inny dostępny model. No a możliwość wpięcia fotelika samochodowego dla maluszka to absolutny strzał w „10”!
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań, chętnie podzielę się swoimi wrażeniami 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *