Tobołek w zbiorkomie i nie tylko, czyli nieobiektywny przewodnik po środkach transportu

Podróże - te małe i duże - nie byłyby możliwe, gdyby kiedyś jakiś mądrala nie wpadł na pomysł wynalezienia koła. A potem wozu. Roweru. Parowozu. Samochodu. Samolotu... A że z Tobołkiem podróżujemy (jak już się pewnie domyśliliście) całkiem często, to nieraz stajemy przed dylematem, w jaki sposób się przemieścić, by było to możliwie szybkie, ekonomiczne, a nade wszystko... przyjazne dla naszego maleństwa.

Spacer z Psijacielem

Jak już wcześniej pisałam, oprócz Pszczółki i dwóch starszych dzieci: M. i Z., mamy również The Great B. - biało-czarnego czworonoga, niepodzielnie należącego do Z. Możecie się pewnie domyślić, że jak maleństwo miało przyjść na świat, to trochę się obawialiśmy pierwszego spotkania. Na szczęście niepotrzebnie...

U Króla Kazimierza za miedzą

Na początku długo zarzekałam się, że ja to teraz tylko na działkę, że strach gdzieś dalej, że maleństwo, że nieprzespane noce. I wtedy przyszedł… kwiecień, a wraz z nim prawdziwie letnia pogoda. Mimo woli moje nogi zaczęły nerwowo przebierać, a w głowie co i rusz to pojawiała się myśl, żeby jednak wykorzystać zbliżający się, rekordowo długi weekend majowy i wyruszyć z Pszczółką w Pierwszą Prawdziwą Podróż...