U Króla Kazimierza za miedzą

Na początku długo zarzekałam się, że ja to teraz tylko na działkę, że strach gdzieś dalej, że maleństwo, że nieprzespane noce. I wtedy przyszedł… kwiecień, a wraz z nim prawdziwie letnia pogoda. Mimo woli moje nogi zaczęły nerwowo przebierać, a w głowie co i rusz to pojawiała się myśl, żeby jednak wykorzystać zbliżający się, rekordowo długi weekend majowy i wyruszyć z Pszczółką w Pierwszą Prawdziwą Podróż...